Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2020

[TŁUMACZENIE + SESJA ZDJĘCIOWA] Harper's Bazaar Vietnam sierpień 2020

Przy okazji tworzenia sesji okładkowej, BAZAAR Vietnam porozmawiał z Wu Yifanem (Krisem Wu) pragnąc dowiedzieć się więcej o tym przystojnym muzyko-aktorze.

Nasza redakcja nie jest specjalistami jeśli chodzi o gwiazdy pochodzące z Chin. Mimo to, każdy z nas doskonale pamięta większość przedsięwzięć Krisa Wu. Kojarzony jest tutaj jeszcze silnie ze statusem idola, jaki miał w Korei Południowej będąc członkiem zespołu należącego do SM Entertainment. W tej chwili Kris Wu jest jedną z najjaśniejszych gwiazd na nieboskłonie chińskiego showbiznesu.

W Krisie Wu urzekają przede wszystkim dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest jego atrakcyjny wygląd. Wrażenie mamy już od czasów jego debiutu. Gdy tylko pojawił się przed kamerami, zamarliśmy. Był...niesamowicie piękny. Jego twarz wygląda jak idealnie wyrzeźbiona. Jeśli zaś chodzi o postawę tego młodego piosenkarza, emanuje od niego aura ciepła i uprzejmości, a wszystko to zwieńczone jest jego chłodnym i tajemniczym spojrzeniem.

Drugą ujmującą w tym trzydziestolatku rzeczą jest jego znajomość języków. Zna oczywiście chiński jako, że urodził się i wychował w Kantonie w Chinach. Miał zaledwie kilka lat, gdy przeprowadził się do Vancouver w Kanadzie. Tak więc angielski jest jakby jego drugim językiem ojczystym. Po przyjeździe do Korei Południowej uczył się języka koreańskiego, ale też japońskiego, co jest wymagane od młodych idoli. Dzięki temu Wu jest w stanie porozumieć się z ludźmi z wielu krajów.

Widzieliśmy jak uprzejmy i miły jest dla swoich fanów. Jak bardzo ich rozpieszcza. Wyraz jego twarzy jest jednak zwykle chłodny i wyniosły, co daje wrażenie zupełnie innej osoby. Dlatego dodatkowo nasza redakcja była zainteresowana rozmową z nim. Czy otworzy swoje serce i pokaże nam swoją ciepłą czy raczej tę bardziej lodowatą stronę? Naprawdę się denerwowaliśmy!
Nie było o co. Ambasador Burberry i Bvlgari, Kris Wu uśmiecha się do mnie. Ulga. Ten przyjazny facet z wielką chęcią opowiada mi o tym, co ceni w swoim życiu.
Wu Yifan jest bardzo wdzięczny swoim fanom. Szanuje ich i dba o nich, jakby wszyscy byli miłościami jego życia. Kris wspomina sytuację, która kiedyś miała miejsce na lotnisku. Fani nie narzucali się zbytnio, ale ochrona i tak dość brutalnie zareagowała. Piosenkarz krzyknął do ochroniarzy: "Zostawcie moją rodzinę w spokoju!".

Na pytanie Czy kiedykolwiek czułeś się tym wszystkim zmęczony? Czy ta cała aura popularności nie sprawiła, że chciałeś uciec jak najdalej? odpowiada Owszem. Czasami jest różnie i mam dość swojej pracy. Kiedy jednak walczę ze stresem, staram się to robić wewnątrz siebie. Nie chcę kłopotać innych swoim dyskomfortem. Zawsze chcę przekazywać pozytywną energię swoim fanom.
Oprócz fanów, Wu jest także wdzięczny za swoją przeszłość. Bardzo ceni wszystko, co się wydarzyło i pozwoliło mu stać się tym, kim jest dzisiaj. Mówi mi, że jego motto życiowe to: Nigdy nie zapominaj o swojej przeszłości i zawsze patrz w przyszłość, aby iść naprzód.
Przeszłość Yifana bywała trudna ale nie można zaprzeczyć też temu, że była dla jego rozwoju niezwykle istotna. Dzięki swoim doświadczeniom, Kris ma teraz dużo dojrzalsze myślenie i wiele sił do działania. Przeszłość jest także tym, co napędza go do robienia rzeczy, które uważa za słuszne.
Wszyscy fani wiedzą, jak bardzo Wu Yifan kocha swoja matkę. W 2009 roku skomponował nawet piosenkę Lullaby, która jest przepełniona uczuciem tęsknoty za rodzicielką:

Uśmiechnę się, nie chcę widzieć twoich łez,
zaśpiewaj mi kołysankę.
Będę krzyczeć, błagać o twój uśmiech,
niech to będzie moja kołysanka. 

Czytam Yifanowi słowa, które kiedyś jego mama powiedziała prasie: "Za każdym razem, kiedy Kris dzwoni, pytam czy u niego w porządku, a on odpowiada: Mamo, dobrze mi się żyje. Ja jednak wiem, że tak nie jest". Patrzę na niego zastanawiając się, jak to skomentuje. Milczy przez kilka sekund, a potem mówi Nieważne, że jestem dorosły. Zawsze będę synem martwiącym się o własną matkę. Póki żyje, będę się o nią martwił.
Ostatnim ważnym elementem jest jego praca, która również jest jego pasją. Kris przyznaje, że okres kwarantanny wykorzystał na komponowanie i prace nad muzyką. Rynek muzyczny w Chinach został w przeszłości zdominowany na jakiś czas przez jego niesamowity głos. Wu ujawnia, że chciałby się na powrót zająć śpiewaniem i zerwać ze sztywną łatką rapera. Pragnie także ponownie wrócić do aktorstwa.

W czasie, w którym powstawała ta sesja zdjęciowa, Yifan był już na planie The Golden Hairpin. Jest to pierwsza drama historyczna, w której zagra. Ponadto dowiedzieliśmy się, że w planach jest kilka programów telewizyjnych i masa nowych piosenek.

Gdy kończymy rozmowę, Kris Wu żegna się ze mną i biegnie do fotografa, aby dokończyć zdjęcia. Nie wychodzę od razu, tylko stoję i patrzę na niego. Jest szczęśliwy i doskonale dogaduje się z ekipą. Jego chłodne pozy, które wyglądają niesamowicie na zdjęciach mogą sprawić, że ludzie pomyślą, iż nie jest zbyt miły. Zaufajcie mi jednak. Ten przystojny facet jest niezwykle ciepły w środku.

Nie pozostaje nam nic innego jak poczekać na jego kolejne projekty.

Rozmawiała: Trâm Anh Phạm
Fotograf: Dalong Yang
Ubrania: Louis Vuitton, Salvatore Santoro
___
bazaarvietnam.vn
tłumaczenie: Ulf

niedziela, 9 sierpnia 2020

[TŁUMACZENIE + SESJA ZDJĘCIOWA] Harper's Bazaar China lipiec 2020

Człowiek myślący na swój sposób - coraz więcej ludzi tak określa Krisa Wu. Od filmów fabularnych po programy rozrywkowe - gdzie się nie pojawi, z łatwością się kontroluje i wchodzi w określoną rolę. Człowiek idący przez życie według własnych zasad, z jasno wytyczonymi celami, ciężko pracujący i szybko rozwijający się.  Już za kilka miesięcy Kris Wu skończy trzydziestkę. Z tej okazji BAZAAR poprosił go o refleksję dotyczącą mijających dwudziestu dziewięciu lat jego życia.


Tylko człowiek rozwijający się czuje, że w pełni żyje.
Gdybym miał napisać list do siebie samego, zacząłbym od tego, że nie żałuję niczego, co zdarzyło się przez te lata. Każde wykonane zadanie, każda podjęta decyzja, każde zdobyte doświadczenie, każde wsparcie, każde oszczerstwo uczyniło mnie tym, kim jestem dziś.
Żal to bolesne uczucie, lecz czasem ciężko go nie mieć. Jestem świadomy tego, iż miałem pod tym względem szczęście. Ode mnie zależy czy ten stan się utrzyma, czy w przyszłości zacznę czegoś żałować.

Mam bardzo proste podejście do życia. Zajmę się tylko tym, co naprawdę mnie cieszy i interesuje. Pójście na łatwiznę nie wchodzi w grę. Dzieci mają czas na metody prób i błędów. Jako dorosły muszę być świadom konsekwencji każdego wyboru oraz tego, co mogę dzięki niemu uzyskać.
Nigdy nie miałem "planu B" na życie. Nigdy nie rozważałem możliwości jego powstania. To chyba typowe dla zodiakalnych skorpionów. Kiedy czegoś się podejmujemy, staramy się doprowadzić to do końca najlepiej jak potrafimy.

Zapytasz, jakbym się do tego przygotował? Na każdy możliwy sposób. Poczyniłbym wszystkie przygotowania jakie przyszłyby mi na myśl. Myślałbym o wykonaniu danego zadania w każdej godzinie, minucie i sekundzie. Nawet w czasie snu. Tak właśnie skupiam się nad dotarciem do moich celów. Udało mi się osiągnąć harmonię w życiu zanim skończyłem trzydzieści lat. Moje życiowe cele nigdy nie były tak przejrzyste jak w tej chwili.

Z "najważniejszymi rzeczami w życiu" jest tak, że nie są ani wyryte w kamieniu ani napisane na piasku. Rozdzielam je na długoterminowe i krótkoterminowe. Dla przykładu muzyka - kwestia dla mnie bardzo istotna, na którą poświęciłem wiele czasu. Pasjonuję się muzyką, uwielbiam ją. W parze z nią idzie oczywiście moja kariera, moja praca. Będę dalej inwestował w ten aspekt. Nie oznacza to jednak, że nic innego nie jest dla mnie aż tak ważne i warte mojego czasu. Wyścigi samochodowe dają mi niesamowicie dużo radości. Nie neguję tego, iż w przyszłości może pojawić się także jakaś inna rzecz, która mnie porwie.

Zawsze mocno ufałem taktyce planowania swoich osiągnięć co sprawia, że mam sporo motywacji do działania i zawsze w jakiś sposób się rozwijam. Patrząc na swoje życie jako całość, zawsze wzbraniałem się przed pochopnymi decyzjami i robieniem czegoś pod wpływem chwili. Chcę pozostać otwartym na nowe opcje i możliwości, aby móc sprostać im najlepiej jak potrafię. Nie chcę sobie także pozwolić na nadejście takiego momentu, w którym nie będę miał przed sobą żadnego wyzwania.

Precyzyjne dobieranie swoich celów i zasadnicze dążenie ku ich realizacji są środkami do własnego szczęścia i entuzjastycznego podejścia. Uważam że jest to także droga do wyrobienia sobie nawyku pozytywnego myślenia. Tylko człowiek rozwijający się czuje, że w pełni żyje. W innym przypadku można stracić chęci do życia i zamknąć się na wszystko.
Skoro już jesteśmy na tym świecie, żyjmy na sto procent! To wspaniała życiowa postawa, którą staram się realizować.

Posiadanie kontroli nad własnym życiem jest bardzo ważne.
Z biegiem lat człowiek zaczyna dostrzegać, że choć oceny innych osób mogą na niego wpłynąć czy w jakiś sposób zranić, to tak naprawdę jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Ciężka praca zagwarantuje szacunek oraz obecność osób, które będą czuły się w obowiązku, aby nam doradzić. Pomimo dobrych rad innych, to nasz wewnętrzny głos powinien nas obchodzić najbardziej. To nasza własna opinia powinna zadecydować, czy się czegoś podejmiemy czy nie. Czy widzimy w tym sens czy też nie.

Dlatego właśnie uważam, że pomijając szacunek czy nawet sławę, najwyższym wyznacznikiem sensu czegoś, co zrobiliśmy jest to, czy świetnie się bawiliśmy realizując nasz cel czy czuliśmy, że harujemy na darmo.

Muzyka jest dla mnie idealnym sposobem na wyrażenie siebie. Dodatkowo zapisuję się też na kartach historii. Muzyka pozwala mi na opisanie rzeczy, których nie umiem ubrać w słowa w rozmowie i na podzielenie się nimi z moimi słuchaczami. Ludzie, którzy doświadczyli czegoś podobnego zatracą się w danym utworze, a zbieżność naszych przeżyć zbliży nas do siebie.
Kiedy będę stary lub nie będzie mnie już na tym świecie, pozostanie tu moja muzyka, która nadal będzie przekazywać te same treści. To dla mnie bardzo istotne. Ukojenie, które znalazłem w muzyce pcha mnie do dalszej eksploracji tej pasji.

Kiedyś moi słuchacze będą mogli z łatwością usłyszeć, jak bardzo dojrzewała moja muzyka z biegiem lat. Teraz jest to głównie hiphopowe brzmienie z elementami tradycyjnych chińskich melodii. Zamierzam jednak aktywnie szukać czegoś nowego, co mogłoby mnie zainteresować.
Miłość do muzyki skłoniła mnie także do poważnego zajęcia się powiązaną kwestią. Za co kocham modę? Przede wszystkim bardzo mocno łączy się z muzyką. Skoro podoba mi się jedno, mogę przy okazji spróbować zająć się i drugim. Śpiew, taniec, aktorstwo, moda, produkowanie muzyki, komponowanie, a czasami nawet reżyserowanie. Mam nadzieję zająć się po trochu wszystkim, co wiąże się z moją ukochaną muzyką. Przy okazji, zawsze nauczę się czegoś nowego.

Im więcej wiem, tym więcej profesjonalizmu i dokładności jest w moich działaniach. Większa wiedza przekłada się na staranność w działaniach mających na celu realizację moich postanowień. Nawet jeśli nadejdzie chwila, gdy nie będę już popularnym celebrytą, znajdę sobie coś nowego do zrobienia. Zawsze mógłbym się też wycofać i zacząć inne życie. Myślę że umiejętność radzenia sobie określa wartość i sens życia danej jednostki. Mimo tylu możliwości, chcę nadal kroczyć przed siebie obraną raz drogą, rozwijając się przy okazji. Świadomość swoich mocnych stron oraz pewność siebie dają mi siłę do parcia naprzód bez większych lęków, choć idę w nieznane.

W dużej mierze to moje pasje prowadzą mnie przez życie. One podpowiadają mi, co mam robić. Są nieodłączną częścią mojego życia. Życia, nad którym mam pełną kontrolę. Posiadanie jej jest bardzo ważne. Dzięki temu robię to, co chcę i pozwalam temu w co wierzę się prowadzić. To bardzo wiele dla mnie znaczy. Gdyby mnie zapytano o to, co próbuję tym zyskać, odpowiedziałbym: pozytywne myślenie na drodze do samorozwoju.

30 to tylko liczba.
Nie uważam, żeby przekroczenie trzydziestki było jakieś bardzo znaczące. W przeszłości było zdecydowanie więcej bardziej znaczących momentów. Zwykle raz na dwa lata doświadczam w moim życiu jakiejś nieprzewidzianej okoliczności lub większej trudności.
Szczerze, to czuję się jakbym był na pełnym morzu nie wiedząc, kiedy nadejdzie śmiertelna fala ani kiedy woda uspokoi się. Raz jest nocny sztorm z porywistym wiatrem, a raz cichy wschód słońca tonący w złotych promieniach. Wszystko może się zmienić w jednej chwili. To chyba jakiś rodzaj niepisanej normy w moim życiu.

Dlatego właśnie zależało mi na szybkim rozwoju pozytywnego myślenia. Zacząłem pracować nad sobą jako nastolatek, w efekcie czego w wieku 20 lat byłem już bardzo spokojny i opanowany. Nie stałem się taki, jak sądzą niektórzy, z powodu natłoku obowiązków zawodowych. Wszystko to było wynikiem mojej ciężkiej pracy.
30 to tylko liczba. Sam już sobie powtarzam: "Masz trzydzieści lat, musisz zachowywać się poważniej". Tak naprawdę jednak nie mam zamiaru zmieniać swojego zachowania tylko dlatego, że dożyłem iluśtam lat. Raczej nie powinien mnie też dopaść "kryzys wieku średniego". Trzydzieści lat to wciąż niedużo. Minie jeszcze przynajmniej dziesięć zanim zostanę panem w średnim wieku. Ale nawet wtedy nie zamierzam tak o sobie mówić. Młody, stary, w średnim wieku. Te słowa bez potrzeby określają pewien etap naszego życia, kiedy tak naprawdę, wewnętrznie, możemy być na zupełnie innym.

Człowiek powinien definiować siebie poprzez rzeczy, którymi się zajmuje, a nie wiek. Należy kontynuować rozwijanie siebie i swoich pasji, a wszystko będzie w porządku. Są też rzeczy, nad którymi nie będziemy mieć kontroli. W przeszłości chciałem zostać koszykarzem, niestety kontuzja uniemożliwiła mi to. Jeśli coś nie chce wypalić, trzeba odpuścić. Żal po niespełnionym marzeniu można obrócić w inne zwycięstwo.
Wzloty i upadki oraz mocne i słabe strony ukształtowały moją osobowość. Niezrealizowanie czegoś do końca lub zawalenie jakiejś kwestii także jest częścią ludzkiego życia. Życie nie zawsze układa się tak jakbyśmy chcieli, ale nie należy się poddawać. Poddanie się może spowodować załamanie i brak chęci do stawienia czoła problemom, a to już równia pochyła.
Jeśli coś mogłoby być zrobione lepiej, trzeba robić to tak długo, aż będzie się zadowolonym. Nie należy się zniechęcać!

To nie próżność czy arogancja, ale pewność siebie. Dążąc do szczęśliwego życia, należy pracować nad samoświadomością i polubieniem siebie. Gdziekolwiek pociągnie nas los, cokolwiek zrobimy, trzeba zawsze najbardziej wspierać siebie samego. Być swoim własnym fanem numer jeden. Trzeba powiedzieć sobie: "Nie jestem w tym taki zły!".

W tym momencie mojego życia najbardziej interesują mnie moje ograniczenia. Staram się pracować nad nimi. Każde przekucie takiej słabości w mocną stronę jest kolejnym zwycięstwem.
Oczywiście dotyczy to tylko kwestii, na których mi zależy. Inne, choćby nie wiem jak ciekawe, pozostają poza moimi zainteresowaniami.
To pewna forma szacunku do samego siebie. Życie jest za krótkie, by je marnować czy iść na zbyt wiele kompromisów.

Ciepło w sercu.
Ludzie mogą myśleć, że skoro wcześnie zostałem idolem, a teraz jestem dość rozpoznawalny, bardzo różnię się od swoich "normalnych" rówieśników. Nie jest to prawda. Rzeczy, którymi zajmuję się prywatnie są naprawdę zwyczajne. Lubię samemu wychodzić na miasto. Bez kierowcy, ochrony czy opiekunki. Mam też znajomych spoza przemysłu, z którymi chodzę coś zjeść, robię zakupy, gram w kosza. Poza tą słynną stroną swojego życia, mam także czas na doświadczenie jego normalnych aspektów.

Pomijając moją karierę, jestem dzieciakiem lat 90.
To były niesamowite czasy. Nie mówię tak dlatego, że lata 90. były w czymś konkretnym lepsze od innych, nie. Po prostu zawsze uważam czasy, w których żyję za dobre. To ludzkie. Nieważne jak wspaniałe były jakieś czasy. Jeśli my wtedy nie żyliśmy, ciężko nam je za takie uznać. Czasy bez nas nie mają dla nas znaczenia.
Tamte momenty wspominam z ciepłem w sercu. Pragnę też wierzyć, że nadal jestem tak samo radosną, prostą i niewinną osobą jak wtedy.

Słyszałem już wiele definicji wyrażenia "czysty, niewinny". Zwykle jest to termin tłumaczony jako określenie osoby dobrej, grzecznego dziecka, człowieka, który nigdy nikogo nie skrzywdził. Jeśli tak ma wyglądać znaczenie tego słowa, niestety nie pasuje ono do mnie.
Osobiście wierzę, że prawdziwa czystość wybiega poza tą definicję.
Taką czystość ma się w sercu, kiedy jest się skupionym na realizowaniu swoich pasji, zostawiając w tyle wszystko inne. Taką czystość ma się, gdy wkłada się serce w swoje działania bez względu na to, czy nadal chłonie się świat z dziecięcą ciekawością i naiwnością, czy już nie.
Wkraczając w dorosłość czujemy się przytłoczeni tym, jak nagle wszystko zaczyna się komplikować. Nasze wcześniejsze doświadczenia mogą być niewystarczające, żeby jakoś sobie z tym wszystkim poradzić. Tak długo jednak jak zajmujemy się tym, co naprawdę nas cieszy, zachowujemy naszą niewinność. Jesteśmy czyści. Udało mi się utrzymać ten rodzaj czystości w sobie.

Może dlatego, że moje cele w życiu są bardzo dynamiczne. Cały czas realizuję też mniejsze pragnienia a na nich miejscu pojawiają się nowe. Sprawia to, że cały ten proces pozostaje w ruchu, a mój wszechświat wciąż się rozciąga. Może też dlatego, że doświadczyłem wielu rozmaitych rzeczy, co bardzo otworzyło mi umysł i serce.
W przyszłości na pewno będzie mnie stresować stanie się czterdziestolatkiem. Myślę jednak, że wtedy nadal będę wyważoną, ciekawą osobą biorącą udział w samochodowych wyścigach i nieprzerwanie tworzącą nową muzykę. Prawdopodobnie zwolnię też wtedy trochę w życiu.
Możliwe że skupię się bardziej na życiu tu i teraz. Będę podróżował do miejsc, w których nigdy nie byłem, odkryję i zobaczę więcej, doświadczę i posmakuję życia.

Zapewne w tym okresie mojego życia, moje myślenie również ulegnie zmianie. Obecnie wciąż są pewne aspekty, w których nie idzie mi najlepiej, więc muszę się nad nimi skupić. Nie mogę się doczekać, żeby się z tym uporać.
Tymczasem, mam dopiero trzydzieści lat, więc biorę ze sobą uczucie ciepła w sercu i ścigam się dalej!
bazaarchina@weibo
tłumaczenie: Ulf

czwartek, 11 lipca 2019

[TŁUMACZENIE] Harper's Bazaar Men China lipiec 2019

Co oznacza twój tatuaż na zewnętrznej stronie lewej ręki?
Po prostu lubię tygrysy i smoki. Niektórzy mówią, że tygrysy to dzikie bestie, ale ja uważam je za świetne zwierzęta.

Jak układałeś piosenki na swoją trasę? Czym się kierowałeś?
Chciałem, żeby powstała nieziemska atmosfera i układałem je w zależności od emocji, które sobą przekazują.

Twoja trasa była krótka. Kiedy następne koncerty?
Nie jestem w stanie teraz powiedzieć. Mam za dużo niewydanych piosenek w pamięci telefonu i muszę się z nimi rozprawić.
Pracujesz przy programie "The Rap of China". Jakie osobowości chciałbyś tam zobaczyć?
Przede wszystkim różnorodne. Każdy wykonawca powinien mieć swój charakterystyczny styl i utożsamiać się z tym co robi, a nie tylko wykonywać piosenki. To dla mnie bardzo ważne.

Ogólnie, uważasz że rap jest docenianym gatunkiem muzycznym czy nie?
Nie za bardzo. Robi się coraz popularniejszy, ale to wciąż nisza powstająca głównie w "podziemiach". Nie wszyscy interesują się rapem, ale na szczęście coraz więcej osób zaczyna to robić. Mam też wrażenie, że rap w mainstreamie nie pokazał jeszcze najmocniejszych kart.

Jaka jest największa różnica pomiędzy przemysłem hiphopowym na Zachodzie i na Wschodzie?
Wchód ma całkiem inną kulturę oraz inną publiczność. Na Zachodzie kultura rapu zakorzeniona jest od lat i przeniosła się także na inne kraje. Nie da się tego podrobić.

Odchodzisz powoli od bycia aktorem?
W ciągu kilku ostatnich lat, parę rzeczy się zmieniło. Przemysł filmowy nie potrzebuje tak dużo świeżej krwi jak wtedy, gdy wróciłem do Chin. Propozycji aktorskich jest po prostu mniej i to niczyja wina. Kiedy jednak pojawia się jakaś możliwość, zawsze się jej podejmuję. Ciągle grywam w reklamach, ale na razie muszę się wstrzymać, żeby popracować nad muzyką.
Kiedyś często mówiłeś, że chciałbyś żyć w odosobnieniu. Nadal miewasz takie pomysły?
Żeby to raz. Czekam wtedy, aż przestanę na taki temat myśleć i dalej robię swoje.

Lubisz wyścigi samochodowe. Co cię w nich najbardziej cieszy?
Przypływ adrenaliny to ekstatyczne uczucie. Szkoda że nie można tego legalnie robić na ulicy.

bazaarmen@weibo
Tłumaczenie: Ulf

piątek, 21 czerwca 2019

[TŁUMACZENIE + SESJA ZDJĘCIOWA] Harper's Bazaar China lipiec 2019

Kris Wu: Samotnie wędrujemy przez ten świat, więc po co nam zwycięzcy i przegrani!*

Przez ostatnie pół roku kariera Wu Yifana nabrała tempa wykraczając poza oczekiwania wszystkich. Ostatnie koncerty w ramach trasy Alive Tour przygotował nie tylko pod względem muzycznym, ale także czuwał nad wszystkim jako dyrektor artystyczny. Na podbój list przebojów ruszył także nowy chiński utwór Big Bowl Thick Noodle, w którym Wu Yifan zawarł przesłanki na temat swojej trzydziestoletniej samotności.
W piosence tej Kris uświadamia nas o tym, że na świecie znajdzie się miejsce dla każdego i trzeba być na siebie otwartym, porównując wszystko do "wielkiej michy grubych nudli". Oprócz wydawania utworów z morałami, Wu ma także nadzieję na stanie się artystą, który łączy Wschód z Zachodem, swoistym pomostem dla kulturowej wymiany, w której nie potrzeba nam zwycięzców i przegranych, gdyż i tak sami wędrujemy po świecie!
ubrania: Louis Vuitton; biżuteria: Serpenti, BVLGARI
Pierwszy koncert w ramach tegorocznej trasy Alive Tour odbył się w Nankin. Wu Yifan z niezwykłą precyzją połączył ze sobą rozmaite efekty wizualne i dźwiękowe, które wraz z niesamowitymi kreacjami i choreografią stworzyły zapierające dech w piersiach widowisko.
Nankin jest rodzinnym miastem mojej matki, prze co sam traktuje je jako w połowie swoje własne rodzinne miasto. W czasie mojej aktywności zawodowej, nauczyłem się bardzo wielu rzeczy i czuję się zaszczycony tym, że mogłem je wszystkie zaprezentować w najlepszej odsłonie w tak ważnym dla mnie mieście, wyjaśnia wybór właśnie tego miejsca jako pierwszego na swojej trasie.
W czasie koncertu Wu zaśpiewał również utwór bezpośrednio związany z tym regionem. Krzyki fanów słychać było jeszcze na długo po tym, gdy sam Wu zniknął za kotarami, a hala pogrążyła się w ciemnościach.
Wu przyznaje, że po zakończeniu koncertu musiał się zmierzyć z uczuciem ogromnej samotności:
To był mój pierwszy własny koncert. Publiczność w Nankin przyjęła mnie niesamowicie ciepło. Po zakończeniu wróciłem do hotelu, zmyłem makijaż, wziąłem prysznic, a potem stałem w łazience przez jakieś pół godziny. Nie sądziłem, że zareaguję w taki sposób. Po tym, jak widziałem tyle osób wiwatujących i śpiewających ze mną, powrót do swojej prywatności był ciężkim przeżyciem. Ogarnęło mnie ogromne poczucie osamotnienia, smutek tak niewyobrażalny, że jeszcze nigdy takiego nie czułem. Nawet wtedy, gdy byłem z dala od domu i rodziny.
Wu dał dwa kolejne koncerty w Pekinie i Chongqing. Musiał nauczyć się szybkiego poradzenia sobie z przytłaczającym poczuciem samotności, które pojawiały się po każdym z nich. Musiał się z nimi pogodzić.

1. Podróż po wielu morzach

Fani długo musieli czekać na pierwszy solowy koncert Wu Yifana. Wcześniej, gdy ktoś mu sugerował, że może już czas pomyśleć o własnej trasie, Wu kręcił tylko głową odpowiadając, że repertuar nie jest wystarczająco bogaty. W końcu jednak zaczął robić wszystko w tym kierunku, aby koncert odbył się, ale na jego własnych zasadach.
Jednakże, droga do tego wydarzenia nie była łatwa. Wu Yifan dużo ćwiczył, często zmieniał koncepty, aby wszystko wyglądało niesamowicie. Był bardzo ostrożny i starał się nie podejmować pochopnych decyzji.
ubrania: Louis Vuitton; dodatki: BVLGARI
Solowy koncert to bardzo wiele rzeczy do zrobienia naraz. Setlista liczy około 20 piosenek, muszę pamiętać nie tyle wszystkie teksty, co każdą sekwencję choreografii, muszę wiedzieć kiedy zejść ze sceny, aby się przebrać. Jako dyrektor artystyczny muszę także zwracać uwagę, czy osoby pracujące ze mną przy koncercie o wszystkim pamiętają. 
Odbiór koncertów przerósł również jego oczekiwania, co z radością przyznał. Nie napotkał żadnych trudności, każdy o wszystkim pamiętał, a występy w każdym z trzech miast okazały się sukcesami.

Ambicji nie można Wu Yifanowi odmówić. Pragnął stworzyć widowiska o oprawie dotychczas w Chinach niespotykanej i udało mu się to.
Dużą rolę odegrało skupienie się na jakości efektów wizualnych. Pomysł z magiczną kostką, którą jako zabawkę większość z nas posiadała w dzieciństwie, okazał się strzałem w dziesiątkę i spotęgował pozytywny odbiór uczestników.
Chciałem, żeby na ekranach działo się jak najwięcej, ale efekty nie mogły robić całej roboty.

Wu ma do siebie kilka zastrzeżeń, ale w żaden sposób nie ujmują mu one pewności siebie.
Mimo że śpiewam bardzo dobrze, przed pierwszymi dwoma koncertami miałem ogromną tremę, wspomina. Bardzo nie chciał zawieść swojej publiczności. Miałem świadomość, że ci wszyscy ludzie przyszli tutaj dla mnie i gdybym zrobił coś nie tak, czuliby się rozczarowani.

Śpiewanie z fanami dodało mu otuchy. Zwłaszcza przy trzecim przystanku w Chongqing, gdy wyzbył się uczucia strachu przed wejściem na scenę.
Myślę że w przyszłości będę potrzebował więcej momentów na interakcję z publicznością. Trochę więcej zabaw i więcej śpiewania.

Wu skupia się na ulepszaniu swoich koncertów. Jeszcze w Pekinie dodał do trasy swoją nową piosenkę Big Bowl Thick Noodle. Założył także plisowany garnitur od Louis Vuitton, który jest przeprojektowanym modelem z kolekcji jesień/zima 2019, co dodało całej scenie podniosłości. Wu Yifan stwierdził, że nie jest najlepszym poetą, ale potrafi robić niezłe niespodzianki. Ponadto wierzy głęboko, iż w dzisiejszych czasach jedynie muzyka i kreatywność są czymś bezcennym.

W czasie koncertów Wu przez cały czas się uśmiechał. Pot mieszał się z łzami, wspomina. Każdy z zestawów ubrań, jaki miał na sobie, dopasowywał bardzo starannie do scenografii oraz układów tanecznych. Ponadto, mając świadomość tego, że fani wymieniając wiele uwag dotyczących jego włosów, przeprowadził na scenie imitację rozmowy z własną fryzurą!
"Rośniecie niezwykle szybko, ale skoro tego chcecie, pozwolę wam na to. Jeśli tego nie chcecie, to dajcie znać, wtedy was obetnę. Ale ja chcę, żebyście rosły. Chcę zobaczyć, jak długie możecie się stać!"

ubrania: Louis Vuitton; dodatki: BVLGARI
"Od dzieciństwa nie miałem tak naprawdę stałego miejsca zamieszkania. Urodziłem się w Kantonie, ale dorastałem w Vancouver. Pojechałem spełniać marzenia do Seulu, ale ostatecznie zacząłem to robić w Los Angeles. Każde z tych miast wzbogaciło mnie w unikalne doświadczenia i dało mi możliwość wykreowania siebie. Potem odkryłem, że to dopiero początek mojej wędrówki, że przede mną jeszcze wiele miast. Dzisiaj jestem tutaj, z Wami, aby zaśpiewa z Wami i zapamiętać Was na zawsze!" Oto słowa, które Wu Yifan kieruje do swoich fanów w intro rozpoczynającym jego koncerty. Skupia się w nim na swojej podróży fizycznej i mentalnej, od niewinnego dziecka po dojrzałego mężczyznę. Podsumowanie tych lat ma za zadanie pokazać, jaką osobą był wcześniej, żeby widz po obejrzeniu całego widowiska zdał sobie sprawę, jak daleko Wu zaszedł.

Aby po przebyciu wszystkich mórz zobaczyć prawdziwego Wu Yifana, który śmieje się ze świata.**

2. Wielka micha grubego makaronu

Jeszcze przed koncertem w Nankin, Wu wydał piosenkę Big Bowl Thick Noodle. Cały pomysł na nią wziął się ze wcześniejszych żartów dotyczących "łodygi kapusty pekińskiej", które Wu zawarł już w jednym z wcześniejszych utworów.
Ta łodyga stała się już zbyt popularna, nie jestem w stanie się od niej opędzić. Wielu moich znajomych lubi te żarty. Dobrze więc będzie pośmiać się razem.
Jednakże, zabawa zabawą. Pisanie piosenek to całkiem inna sprawa. Wu często nie wie, jakie słowa powinien zawrzeć, a co wyrzucić, aby jak najlepiej oddać charakter utworu. Jak powinien nazwać konkretną rzecz? Dosłownie czy w przenośni?

Wu przyznaje, że najlepiej pisze mu się "na szybko", ale często wychodzą wtedy niedorzeczności. Stara się jednak jak najbardziej zoptymalizować ten proces. Jednym z pomysłów na to jest urządzana przez niego w studio burza mózgów.
Obiecałem sobie, że dam sobie czas do trzydziestki na dorośnięcie. Potem moja mentalność ulegnie zmianie. Lubię, gdy wszyscy myślą swobodnie. Wypróbowaliśmy to z ekipą w LA i było dobrze, chociaż trochę wymknęło nam się spod kontroli.
koszula: Givenchy; krawat: Thom Browne; Kolczyki: XIMONLEE; rękawiczki: SANKUANZ; kolczyki: Serpenti; pierścień: OCTO FINISSIMO; zegarek: BVLGARI
Cała gra poszła jednak na tyle gładko, że udało się Wu zaczerpnąć co nieco inspiracji dla swojej muzyki. Dzięki swoim pracownikom przestał uważać, że słowa "Ta miska jest duża i okrągła" brzmią niedorzecznie. Jego celem było, aby piosenka była wesoła i odganiająca smutki.
Została stworzona w całkiem inny sposób niż reszta moich piosenek, więc znacznie rożni się od poprzednich. Prawdopodobnie nie napiszę już w ten sposób żadnego utworu, ale było warto.

Wu od zawsze starał się eksperymentować z muzyką i tworzyć coś o wysokiej jakości. Nawet jeśli do końca życia miałby tworzyć niszowe utwory, woli to robić całkowicie czując tę muzykę niż wydawać popularne komercyjne kawałki.
Jeszcze przed wydaniem swojego albumu udzielając wcześniejszego wywiadu dla BAZAAR został przez nas określony jako człowiek z własną drogą i siłą, aby ją pokonywać. Po wydaniu Big Bowl Thick Noodle ma świadomość, że niektóre rzeczy muszą zostać wyrażone w języku chińskim.

Ta piosenka musiała tak skończyć. Nie nadawałaby się do żadnej innej muzyki hip-hopowej, szczególnie tej bardzo popularnej. Jest to prosta i łatwa piosenka, ale o określonym stylu. Najlepiej jej po prostu posłuchać. Słuchanie to prosta rzecz. Nieważne jaki wydźwięk ma piosenka, ważne, żeby uwalniała w nas pewne emocje.

Po zainspirowaniu się słowami swoich współpracowników, Kris usiadł i w chwilę miał już na telefonie cały tekst Big Bowl Thick Noodle. Zapisałem go głosowo, po prostu od razu zarapowałem do dyktafonu.
Chociaż można wysnuć wniosek, iż ta piosenka z prostych przyczyn nie jest tak dopieszczona jak poprzedniczki, jest przyjemna w odsłuchu, a wstawki chińskich melodii nadają jej klimatu.

Kiedy Wu skończył nagrywać, przesłał plik kilku przyjaciołom. Odzew od najbliższych był pozytywny, ale żaden nie przypuszczał, że ten zabawny utwór stanie się tak popularny.

Pomimo dobrych recenzji albumu Wu Yifana, sukces Big Bowl Thick Noodle ma szczególne znaczenie dla chińskiego hip-hopu.
W niecały miesiąc po premierze animowany teledysk do Big Bowl Thick Noodle przekroczył 10 milionów wyświetleń na platformie bilibili stając się absolutnym rekordzistą na tym serwisie. Wu Yifan widząc to tylko się uśmiechnął.
kurtka ze sztucznym futrem: Walter Van Beirendonck; koszulka z metalicznym połyskiem: Xander Zhou; spodnie: Louis Vuitton; buty: Ann Demeulemeester; biżuteria: BVLGARI
Jestem jak wielka miska makaronu. Otwarta i tolerancyjna. To bardzo pozytywne nastawienie.

Droga do tego stanu prowadziła Wu przez szereg potknięć i niemiłych komentarzy. Teraz jego odbiór jest inny. Pod ostatnim teledyskiem ludzie piszą:
"Wu Yifan stworzył coś naprawdę swojego, szacunek!"

Wu ma nadzieję, że za jego przykładem pójdą inni młodzi ludzie spełniając w morzu życia swoje własne marzenia, a nie jedynie egzystując.

3. Śmiech

"To wygląda tak surrealistycznie, że aż śmieję się ze świata
Samotnie wędrujemy przez ten świat
Więc po co nam zwycięzcy i przegrani?"

Teksty w Big Bowl Thick Noodle są bardzo plastyczne i dosłowne. Wu Yifan, choć pisał je na szybko, wciąż nie może się nimi nacieszyć. To cały ja. Złożyłem razem dość odważne zdania, mój ulubiony fragment zajmuje cztery wersy, ale mimo to jest tylko jednym zdaniem (w języku chińskim powyższy tekst ma cztery wersy - przyp. tłum.).

Utwór ten ma także inne wspaniałe fragmenty: "Przez całe swoje życie podróżowałem po wielu morzach i dobrze wiem jaki jest dzisiejszy świat", "Deszcz pada na zewnątrz wędrując po krańcach świata, gdzie trwająca miłość, smutek, radość, rozstania i powroty". Są one niezwykle obrazowe w ukazywaniu ogromu świata oraz własnej samotności. Pytamy, czy miały one odzwierciedlenie w prywatnym życiu Wu.
Nawet po wyjeździe z Chin lubiłem powieści o samotności i sztukach walki. Myślę, że mam w sobie ten pierwiastek dumy i honoru, z którym rodzi się każdy Chińczyk.

Pomimo wszystko, Wu Yifan wydaje się mieć pewną obsesję na punkcie swoim chińskich korzeni. Teledysk do Big Bowl Thick Noodle został opublikowany na platformie bilibili za jego sprawą.
Cały koncept łodygi powstał na tej platformie. Cieszę się, że mogłem tam wrócić.***

Wu Yifan dedykuje swoją piosenkę wszystkim swoim znajomym, którzy oglądali ten program na bilibili. Piosenka ta jest swoistym hołdem dla dzieciństwa. W swoim MV Wu trzyma nawet na rękach znienawidzoną rybę, a w ustach ma natkę pietruszki.
Poza tym, Wu ma nadzieję, że w utworze dość mocno wybrzmiewa samotność. Jest to jedno z tych uczuć, które towarzyszą mu od dziecka, a niedługo kończy 30 lat.
W dzieciństwie i we wczesnej młodości zawsze towarzyszyła mi samotność. Każdy artysta powinien być trochę samotny, aby zachować niezależność myślenia, co bardzo przydaje się w tworzeniu. Jest wiele piosenek, także angielskich opowiadających o cierpieniu z powodu samotności, ale "Big Bowl Thick Noodle" jest inną piosenką. "Przez całe swoje życie podróżowałem po wielu morzach i dobrze wiem jaki jest dzisiejszy świat, księżyc wisi wysoko na niebie. Ile szans będziesz mieć w życiu? Takie spotkania należą do rzadkości, nie rezygnuj pochopnie z przyjaźni". Ta piosenka jest bardziej urocza, mówi Wu wyśpiewując konkretny fragment swojego utworu.
Ubrania: Louis Vuitton; dodatki: BVLGARI
Zapytany, w czym pomaga mu "wędrówka poprzez morza" odpowiada: Z każdego z miejsc można wynieść jakieś doświadczenia. Ilość tych doświadczeń jest związana z wiekiem i z tym, co już się wie.

W przeszłości Wu Yifan skupiał się głównie na byciu rozpoznawanym jako osoba z Chin na Zachodzie. Teraz wie, że nie jest to najważniejsze.
Puściłem "Big Bowl Thick Noodle" moim znajomym z Ameryki. Mimo że nie rozumieli słów, piosenka bardzo się im podobała. Każda muzyka jest dla każdego. Nieważne w jakim języku.

Wu mówi, że widzi przyszłość chińskich utworów jako piosenek dla każdego niezależnie od pochodzenia tej osoby. Potwierdzeniem tego jest jakby uśmiechająca się w jego MV miska makaronu. A jeśli muzyka ta napotka na swoje drodze trudności?
Czego nie załatwisz jedną miską makaronu, załatw dwiema.


4. Życie nie ma gotowych rozwiązań

Nasz wywiad zbiegł się z Dniem Dziecka. Specjalnie na ten dzień Wu przygotował i opublikował film, na którym tańczy do Big Bowl Thick Noodle.
Wywołał tym niemałą furorę. Ktoś zapytał: "Czy to na serio?"
Tak, na serio, odpowiada Wu. To coś nowego. Promocja tańcem zamiast klasycznego teledysku. Nikt w Chinach nie wpadł na to wcześniej, a ja byłem bardzo podekscytowany z rana.
Zdawałeś sobie sprawę z następstw tego nagrania?, pytamy.
Na nic w życiu nie ma gotowych odpowiedzi. Trzeba coś zrobić, żeby zobaczyć, jaki będzie efekt.

W 2016 roku Wu Yifan miał swoją pierwszą solową okładkę BAZAAR. Nie był to szczęśliwy czas, cierpiał z powodu bolesnej kontuzji pleców, ale podczas odpowiadania na pytania był niezwykle spokojny i rzeczowy. Potem, na imprezie urodzinowej, był trochę bardziej ożywiony. Pomimo wielu lęków i obaw, cały czas szedł do przodu, a w zeszłym roku, gdy mówił o powstającym albumie, był już całkiem inną wersją siebie.
ubrania: Louis Vuitton; biżuteria: BVLGARI
Na tegorocznych koncertach Wu powiedział: "Jestem taką samą osobą jak wszyscy inni. Dziękuję, że pozwoliliście zwyczajnemu Wu Yifanowi na osiągnięcie tego."
W ostatnich dniach jest trochę przeziębiony, ale kiedy zaczynamy mówić o Big Bowl Thick Noodle, ożywia się. Poproszony o krótkie podsumowanie całości, otwiera szerzej oczy i łapie się za głowę:
Jak mam zmieścić tak skomplikowane myśli w kilku słowach?
Nie da się ukryć, że nawet w trakcie tych kilku miesięcy, które minęły od naszej ostatniej rozmowy, bardzo się zmienił
To chyba kwestia mojego wieku, mówi. Tak naprawdę łodyga pochodzi z popularnego programu i każdy przecież ją zna. Cieszę się, że przynosi szczęście wielu osobom. A rozwój jest nieunikniony. Każdy się rozwija, każdy dorasta. Na tym etapie swojego życia wiem więcej i mam nadzieję, że wszyscy ludzie będą po prostu szczęśliwi.

Kiedy układa swoje myśli w słowa czuje, jakby ból i inne złe emocje po prostu znikały. To, co teraz tworzy jest swoistym pojednaniem się ze sobą samym. Patrzy także pewnie w przyszłość.
Mam tylko jedną myśl na kolejny rok. Oby był całkiem inny niż ten.
koszula: Givenchy; krawat: Thom Browne; spodnie: ANGUS CHANG; Kolczyki: XIMONLEE; rękawiczki: SANKUANZ; kolczyki: Serpenti; pierścień: OCTO FINISSIMO; zegarek: BVLGARI
Wu Yifan jest odzwierciedleniem tego, czego doświadcza współczesna młodzież. Ma wyważony temperament, ale jest w nim miejsce zarówno na szaleństwo jak i na nostalgię. Zawsze radzi wszystkim, aby być sobą i nie przejmować się przeciwnościami losu.
Posłuchajcie jeszcze raz "Big Bowl Thick Noodle, mówi. Wszystko tam jest w tej piosence. Nikt nie może kreować ciebie jak tylko ty sam.

Tak jest też w życiu. Nawet jeśli idziecie najciemniejszym tunelem, nie poddawajcie się. A na końcu będzie na Was czekał Wu Yifan w czerwonej tunice, z miską makaronu zamiast miecza i zaśpiewa:
"To spotkanie prosi się o napełnienie kieliszków i wzniesienie toastów".


只身闯江湖,何必分胜负 - fragment piosenki Big Bowl Thick Noodle
** nawiązanie do fragmentu Big Bowl Thick Noodle (感觉 镜花水月 ; 我一声笑傲江湖)
***Face Noodle było czymś w rodzaju animowanych filmików z gadającymi warzywami, w nagrywaniu których brał w dzieciństwie udział nasz "mądry" idol! Stamtąd pochodzą "aktorzy" z teledysku Big Bowl Thick Noodle, razem z łodygą kapusty pekińskiej. Kris zaczął się z nią "utożsamiać" publicznie w czasie pierwszego Happy Camp z 2015 roku, gdzie tak się określił. Potem przypomniał o tym w piosence Bad Girl. Cała zabawa polega na tym, że o łodydze śpiewano "Ta twarz jest długa", a Kris posiada pociągłą twarz. Stąd także "Ta miska jest okrągła" w jego makaronowej piosence (Często w internetach te filmiki nazywa się początkiem kariery Krisa!).
__
tłumaczenie: Ulf@KrisWuPoland
weibo.com/bazaarchina

środa, 10 kwietnia 2019

[TŁUMACZENIE + SESJA ZDJĘCIOWA] Magazyn CRASH wiosna-lato 2019

Po krótkiej posiadówie w k-popie, chiński wokalista Kris Wu zdecydował, że czas ruszyć własną drogą i zabrał się za solową karierę. Porzucił politycznie poprawne teksty i układy choreograficzne swojej dawnej grupy i stał się raperem na miarę Travisa Sotta (z którym w dodatku współpracował - KLIK) czy A$AP Rocky'ego. Nie jest także tajemnicą, że przemysł modowy jest bardzo otwarty na raperów w ostatnim czasie.  Przy pomocy swojego dobrego znajomego Virgila Abloh, Kris WU został także wybrany pierwszym międzynarodowym ambasadorem marki Louis Vuitton. Nie porzucił także rapowania w języku chińskim mając nadzieję na pomoc w rozwoju tej kultury na kontynencie azjatyckim. Jego pierwszy album, Antares, który został wydany w listopadzie, może być rzeczywiście początkiem nowej ery zdominowanej przez chiński hip-hop.

Jako dziesięciolatek przeprowadziłeś się z Chin do Kanady. Doznałeś wtedy jakiegokolwiek szoku kulturowego?
Nie bardzo, wciąż byłem dzieciakiem. Nie miałem nawet pojęcia jaka jest kultura mojego kraju. Przeprowadzka do Kanady nie była dla mnie niczym wielkim. Jedyne, co mnie uwierało to przymus opuszczenia moich znajomych. Wtedy telefony czy maile nie były tak powszechne jak dzisiaj, Po prostu straciliśmy kontakt. Poza tym było spoko. Gdybym wyjechał trochę później, jako nastolatek, byłoby mi dużo trudniej przyjąć nową kulturę i zadomowić się w innym otoczeniu.

Czujesz więc, że to w Kanadzie dojrzałeś?
I tak i nie. Czuję się tak, jakbym dojrzewał w wielu miejscach. Nawet kiedy przeprowadziłem się do Kanady, ciągle miałem możliwość odwiedzania rodziny w Chinach. Jako trzynastolatek wróciłem do Chin nawet na rok albo dwa. Chodziłem tam do szkoły i grałem w koszykówkę. Zawsze podpisuję się jako osoba z Chin i Kanady, bo te dwie kultury miały na mnie tak samo wielki wpływ.

Kiedy zaczęła się twoja miłość do hip-hopu?
Po pierwszym przyjeździe do Kanady. Wcześniej w Chinach słuchałem głównie muzyki baletowej. Chińczycy naprawdę kochają taki rodzaj muzyki. Moja mama zawsze puszczała ją w aucie albo w domu. Nowi znajomi z Kanady słuchali natomiast hip-hopu. To było dla mnie coś świeżego. Totalne odkrycie. Zacząłem się tym interesować na poważnie. Uwielbiałem też koszykówkę. Grałem sam i przyglądałem się też znanym koszykarzom jak Allen Iverson. To ikona jeśli chodzi o wprowadzanie kultury hip-hopu w środowisko koszykarzy. Ze swoim stylem ubioru i tatuażami był całkiem inny od reszty graczy z tamtych czasów. Także bardzo na mnie wpłynął. Dzięki niemu zacząłem tworzyć swoje własne playlisty i ściągać hip-hopowe kawałki na potęgę.

Komponowałeś?
Nie, byłem na to za młody. Wtedy starałem się znaleźć jakiś wspólny mianownik, jakiś wspólny bit, w kawałkach moich ulubionych raperów. Nie miałem wtedy jeszcze pomysłu na siebie. o prostu słuchałem.

Kiedy skomponowałeś pierwszy utwór?
To była piosenka o mojej mamie. Lullaby. Miałem wtedy 18 albo 19 lat.

Czy hip-hop jest teraz bardziej obecny w Chinach niż za czasów twojego dzieciństwa?
Zdecydowanie. Od ponad dwudziestu lat zainteresowanie tą muzyką i kulturą rosło. W późnych latach 90-tych coraz większa ilość Chińczyków zaczynała słuchać rapu. Powstało nawet kilka zespołów, ale działali raczej w podziemiu. Aż do ostatnich lat jednak, hip-hop nigdy nie przedostał się tam do mainstreamu. Teraz stworzyliśmy telewizyjny program Rap of China, jestem w nim jednym z sędziów. Ten sposób promowania hip-hopu bardzo podziałał, zainteresowało się nim jeszcze więcej osób, nie tylko młodych. Wciąż nie jest to jednak mainstream. Do tego długa droga.
W takim razie co jest mainstremem w Chinach?
Jak wcześniej wspominałem, muzyka baletowa, poza tym ballady no i pop w ogólnym znaczeniu tego słowa. Ludzie zwracają dużą uwagę na teksty. Chińczycy lubią słuchać rzewnych historii miłosnych. Utożsamiają się z taką muzyką. Na tym wyrosło moje pokolenie.

Hip-hop natomiast powoli wychodzi z cienia.
Odrobinę. Ciągle uważam, że zanim stanie się naprawdę popularnym nurtem, minie jeszcze z 10 lat. Chiny to przede wszystkim masa ludzi, potrzeba sporo czasu, żeby hip-hop dotarł do nich wszystkich. Nie ma sensu porównywać tego ze Stanami. Tam hip-hop jest znany od 40 lat. nic nie przyjdzie samo. Trzeba nam jeszcze wielu lat na taki rozwój.

Twój album Antares zadebiutował w listopadzie. Jak wspominasz proces produkcji?
Pracowałem na tą płytą przez dwa lata. Wiele razy zmieniałem zdanie. Były piosenki, które początkowo bardzo chciałem tam zawrzeć, ale ostatecznie musiałem stwierdzić, że nie pasują. Byłem tym bardzo zaaferowany. Teraz jestem bardzo dumny. Ciężko na to pracowałem. Myślę, że ten album bardzo dobrze mnie przedstawia. Nawet kiedy się zestarzeję, nie przestanie mi się podobać.

Skomponowałeś wszystkie utwory sam?
Większość. Niektóre piosenki mają zarówno angielską jak i chińską wersję językową. Jedna z nich jest tylko po mandaryńsku. Zawsze staram się samemu pisać swoje piosenki. Lubię to robić.

Samemu wyprodukowałeś także kilka swoich piosenek.
Tak jest. Mam kumpli producentów, z którymi uwielbiam pracować. Dzielimy się tą produkcją. Każdy z nas dodaje coś od siebie. Wciąż jednak lubię mieć kontrolę nad tym. Lubię wiedzieć, że ostateczne zdanie należy do mnie.
Na albumie są trzy piosenki, które wykonujesz z innymi artystami: Jhené Aiko, Travis Scott i Rich the Kid. Jak ich poznałeś?
Każdego w inny sposób. Początkowo nawet nie wiedziałem czy chcę wykonać utwór Freedom sam czy z kimś. Stworzyliśmy piosenkę i wtedy wpadł mi do głowy pomysł na duet. Potrzebowaliśmy dobrej wokalistki RnB. Przypadkiem została nią Jhené. Skontaktowaliśmy się z nią. Wysłaliśmy jej piosenkę mając nadzieję, że się jej spodoba. Wiedzieliśmy doskonale, że to bardzo wybredna wokalistka, ale odpowiedź przyszła pozytywna. Odpisała, że bardzo chętnie ze mną zaśpiewa.
Jeśli chodzi o Travisa, spotkaliśmy się z dwa lata temu. Nie był wtedy jeszcze bardzo znany. Ale ja już byłem jego fanem. Kochałem rzeczy, które stworzył z Kanye i jego wszystkie mixtape'y przed Rodeo. Ktoś z mojej ekipy znał kogoś z jego ekipy i skontaktował się z nim. Był wtedy w Nowym Jorku, ale wsiadł w samolot specjalnie dla mnie, żebyśmy mogli spotkać się w studio i nagrać kawałek. To było wariactwo. Teraz bardzo ciężko dorwać Travisa. Jest megazajęty. W każdym razie jestem wdzięczny, że nasza współpraca doszła do skutku!

Czułeś jakiś rodzaj artystycznej chemii pomiędzy wami?
Tak, zdecydowanie. Uwielbiam w jego muzyce tę ambientową stronę. To samo staram się zawrzeć w swoich utworach. Moje kawałki czasami są smutnawe, czasami mroczne. To bardzo pasuje do jego muzyki. Kiedy Travis pierwszy raz posłuchał utworu, który mieliśmy wspólnie nagrać, od razu mu się spodobał. Bardzo szybko go skończyliśmy.

Wydałeś także sporo teledysków. Czy jest jakaś historia albo myśl przewodnia, którą chciałeś w nich zawrzeć?
Do samego Antares nagraliśmy chyba siedem klipów. Sporo! Początkowo bardzo chciałem, żeby opowiadały jedną historię, ale okazało się to bardzo trudne. Nie wyszło zbyt dobrze. W efekcie każdy teledysk opowiada o czymś innym. Teledyski różnią się od siebie wizualnie w zależności od tego, jaki jest nastrój piosenki i jej tekst. Jestem wielkim fanem teledysków. Luzie czują się przez to bliżej muzyka! Żyjemy w czasach, gdzie każdy ma dostęp do YouTube. Fani pragną takich rzeczy. Teraz mało kto już słucha całych albumów. Delektowanie się muzyką przebiega w inny sposób. Ludzie wybierają i mieszają między sobą gatunki na potrzeby własnej playlisty, bez określonego wzoru. Dlatego teledyski są tak ważne.

Pamiętasz, który teledysk ujął cię najbardziej w twoim życiu?
Jest ich trochę. Zawsze bardzo lubiłem teledyski Snoop Dogga i 50 Centa. Pharella też. Zacząłem jarać się hip-hopem we wczesnych latach 2000-nych, a wtedy ci goście byli bardzo znani. Był jeszcze Fat Joe, Lloyd Banks... Tylu ich mam w głowie!

Często można cię spotkać w Paryżu na Tygodniu Mody. Ostatnio wziąłeś udział w pokazie Louisa Vuittona. Jak stałeś się ich ambasadorem?
Jestem przyjacielem Virgila Abloh, znamy się od długiego czasu. Kiedy zaczął rozwijać swoją markę Off-White, byłem jedną z pierwszych osób w Azji, która wspierała jego poczynania. Zaczęliśmy rozmawiać poprzez instagram. Kiedy usłyszałem, że przeszedł do LV, bardzo mnie to podekscytowało. Virgil świetnie tam pasuje. Jakiś czas potem zostałem zapytany czy nie chciałbym być ambasadorem tej marki. Oczywiście się zgodziłem! Teraz jesteśmy rodziną.
Co sądzisz o ostatnim pokazie?
Uważam, ze był znakomity. Całość wyglądała bardziej jak show na Broadwayu niż jak typowy pokaz mody. Było wiele wspaniałych elementów, które robiły robotę. Występujący tam Blood Orange był świetny. Jeden z modeli próbował tańczyć chodząc po wybiegu, to było fantastyczne. Wiem dobrze, że Virgil nigdy nie zawodzi. Podoba mi się uliczny styl, który wprowadza do tak luksusowej marki. To otwiera nowe horyzonty dla Louisa Vuittona.

Od jak dawna interesujesz się modą?
Odkąd zacząłem pracować w tym przemyśle, moda była nieodłączną częścią mnie. Wcześniej chciałem być koszykarzem, nie bardzo się starałem jeśli chodzi o styl. Ale teraz, kiedy jestem tutaj, lubię się ubrać tak, by robić wrażenie. Obserwuję trendy, czytam magazyny modowe... Kiedy jestem na to zbyt zajęty, zawsze mam swoje wyczucie stylu i pasję do mody!

Dość sporo zmieniałeś w swoim stylu. Nie tylko jeśli chodzi o ubranie, ale także o włosy. Jesteś trochę jak kameleon.
Trochę tak! Myślę, że najważniejsze to dobrze się bawić. W modzie nie ma żadnych zasad ani granic: możesz założyć co ci się żywnie podoba. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby być sobą. Zawsze zakładam to co uważam za świetne.

Czy są jacyś młodzi projektanci z Chin, których lubisz?
Tak, jest ich tam coraz więcej. Koleguję się z Xanderem Zhou, jest świetny!

Jakie masz plany na przyszłość?
Trasę koncertową po całym świecie. Zacznę w Chinach, potem uderzę do Azji Wschodniej, może Paryża, Londynu, Los Angeles, Nowego Jorku... No i oczywiście wydam więcej muzyki. Nigdy się nie zatrzymam!
__
rozmawiała Alice Butterlin
zdjęcia: Boris Camaca
stylizacje: Armelle Leturcq
(ubrania z sesji pochodzą z kolekcji Louisa Vuittona stworzonej przez Virgila Abloh)

tłumaczenie: Ulf

środa, 6 lutego 2019

[TŁUMACZENIE] Kris o "Antares", byciu ambasadorem marki Louis Vuitton oraz o zdrowiu psychicznym u hip-hopowców

6-ego listopada obchodził swoje 28. urodziny świętując je na zamkniętej imprezie na Manhattanie prezentując nowy album wybrańcom. Było to wydarzenie współorganizowane przez Interscope Records and Beats oraz jedna z niewielu okazji dla jego (głównie) fanek, aby spotkać się z tym kanadyjsko-chińskim artystą.

Wu znalazł się na imprezie korzystając z podziemnej windy, co zapewniło mu niezapomniane wejście. Przywitał się z fanami, przyjaciółmi i dziennikarzami, którzy zjawili się tam, by go wesprzeć. Uznawany za jedną z największych gwiazd azjatyckiego pochodzenia, kiedyś wielka gwiazda k-popu za sprawą boysbandu EXO, teraz aktor, model i muzyk starający się stworzyć most pomiędzy Wschodem i Zachodem. Jego nazwisko jest coraz bardziej rozpoznawane nie tylko poprzez filmowe role i wypuszczane piosenki, ale także dzięki aktywnemu wspieraniu luksusowych marek. Kiedy dodamy te wszystkie czynniki do siebie, otrzymamy prawdziwą masową histerię, jaka dzieje się w społeczeństwie za jego sprawą.

Około godziny 23:00, Wu pojawia się na scenie, żeby dać występ złożony z fragmentów swoich piosenek, November Rain (o przypadku, akurat wtedy padało w NY!), Deserve oraz chińską wersją Tough Pill zaśpiewaną acapella, do której większość fanów zna już tekst na pamięć.
Wspierany przez DJa Wizz Kidda oraz DJa Whoo Kida, mógł wcześniej skończyć występ, aby spędzić trochę czasu z fanami i wypić kilka drinków. Zanim zakończył swój mały show utworem Like That, podziękował wszystkim za przybycie.

Pierwszy raz spędzam urodziny w Stanach. Zwykle zawsze z tej okazji organizowałem duże koncerty. W tym roku jestem tutaj z Wami i każdy z Was jest dla mnie tak samo drogi powiedział. Potem na scenę wjechał tort z okładką Antares, a Wu zdmuchnął z niego świeczki ku ogólnej uciesze.

W Stanach Zjednoczonych album Antares debiutował 2. listopada. W Chinach został wydany dopiero po 6. listopada ze względu na kontrowersje, które pojawiły się, kiedy fani Ariany Grande zarzucili fanom Krisa, że ci używali botów, aby wywindować jego album na szczyt listy iTunes i nie dopuścić do zajęcia pierwszego miejsca przez Thank U, Next wokalistki.

Manager Grande, Scooter Braun, odniósł się do całej sprawy osobiście i stworzył wpis na instagramie, w którym nie tylko przyjacielsko zwracał się do Krisa, ale także zaznaczył, że jego chińscy fani starali się mu pomóc w debiucie w Ameryce i wykorzystali iTunes dla USA, aby znalazł się na topie. Scooter dodał też, że żyjemy w czasach globalnych i każda muzyka może być słuchana przez ludzi na całym świecie, dlatego nie ma sensu tworzyć sztucznych barier i podziałów. Miało to podkreślić, iż on sam traktuje każdy głos na Krisa jako ten oddany przez żywego człowieka, a nie sztuczne chińskie boty, jak pisano o nich na twitterze.

W naszej rozmowie, Wu powiedział więcej o swoim albumie, wspomniał o pracy z amerykańskimi producentami, a także wyraził opinie o zdrowiu psychicznym w środowisku hip-hopowym.

Antares. Co oznacza nazwa twojego albumu?
To imię gwiazdy, jednej z najjaśniejszych. Jest ponad tysiąc razy jaśniejsza od Słońca.

Dlaczego właśnie tak nazwałeś płytę?
Kocham galaktyki i całą przestrzeń kosmiczną od czasów dzieciństwa. Nawet na instagramie w moim bio mam ksywkę Galaxy Fanfan. Moi fani dobrze wiedzą, że zawsze fascynował mnie kosmos i że często do tego nawiązuję. Szukając odpowiedniego tytułu albumu, przeglądałem imiona realnych gwiazd. Szczególną uwagę zwracałem na te z oryginalnymi nazwami albo ich nietuzinkowe znaczenie. No i tak trafiłem na Antares.
Zajebiste znaczenie. Na Zachodzie zna się ją pod nazwą Serce Skorpiona. W Azji jest to Serce Smoka. Naprawdę niezłe zważywszy na to, że mój znak zodiaku to skorpion. W Chinach natomiast ludzie często mówią, że są wewnątrz smoka. Bardzo mocna symbolika. W tej jednej nazwie jest jakiś rodzaj więzi pomiędzy Wschodem i Zachodem. Z tego powodu wybrałem taką nazwę. Dodatkowo, ona intryguje ludzi. Większość nie wie co to oznacza póki tego nie wygoogla czy coś.

Co dla artysty z chińskim pochodzeniem oznacza podpisanie kontraktu z tak międzynarodową wytwórnią jak Universal Music Group?
Dobrze jest mieć się do kogo podpiąć w tym środowisku. Wcześniej byłem dość niezależnym muzykiem. Wszystkie dotychczasowe single wydawałem bardzo samowolnie. Nawet tak dobrze znane Deserve z Travisem. Teraz nareszcie mam umowę. I to nie jest tak, że jest to jakieś wielkie osiągnięcie. Universal bardzo ceni artystów z całego świata i chce pomóc im się przebić w USA. Rozmawiałem z nimi o tym, co dla mnie ważne w muzyce: o połączeniu Wschodu i Zachodu ze sobą. Spodobało im się to. Właściwie mamy ten sam cel: stworzyć ze mnie artystę międzynarodowego.
Niedawno stałeś się również ambasadorem marki Louis Vuitton oraz modelem dla kolekcji OFF-WHITE na wiosnę/lato 2019.
LV nigdy nie mieli międzynarodowego ambasadora, to ogromny zaszczyt być tym pierwszym. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Virgil Abloh również działa teraz wspólnie z Louisem Vuittonem, a przyjaciółmi jesteśmy od trzech, czterech lat.
Kiedy OFF-WHITE pojawiło się w Azji, byłem pierwszym, który reklamował markę. Ja i Virgil początkowo pisaliśmy do siebie na instagramie. Wysyłał do mnie teksty Nosisz to? Zajebiście! W miarę jak rozmawialiśmy, wyraził chęć na stworzenie czegoś specjalnie dla mnie, jako outfit na mój koncert. To było dawno, więc jak widać, zawsze mieliśmy dobry kontakt. Kiedy usłyszałem, że przenosi się do Louis Vuitton, pomyślałem, że zajebiście się składa.

Widzisz siebie jako współpracującego z nimi nad konkretną kolekcją?
Prawdopodobnie to się stanie. Kiedyś planowałem zrobić coś takiego z OFF-WHITE. Gadałem o tym nawet z Virgilem. Niestety, miałem wtedy ogrom spraw na głowie i po prostu nie dałem rady nic wykreować. Myślę że teraz, z LV, to może się udać. Byłbym w stanie coś stworzyć. Jakieś Louis Vuitton x Kris Wu.

Co sądzisz o tym, że marka OFF-WHITE jest teraz jedną z najpopularniejszych?
Naprawdę ogromnie się cieszę. Zwłaszcza w Chinach wszyscy to noszą.

Pomówmy o featuringach na twoim albumie. Mamy tam Travisa Scotta, Rich The Kida i Jhené Aiko.
Piosenka nagrana z Rich The Kidem jest naprawdę zabawna. Bardzo chciałem napisać teskt o samochodach. Kocham samochody. Chciałem mieć coś swojego co brzmiałoby fajnie puszczone w czasie jazdy. Stąd utwór Coupe. Już po tytule widać, że jest o autach.
Rich The Kid bardzo polubił zamysł piosenki i po prostu do niej wskoczył. Nagrywanie klipu było sztosem. Zabrałem na plan chyba 10 samochodów, wszystkie moje. Było naprawdę fajnie. Rich The Kid wczuł się w moją muzykę i świetnie się bawił. Nagraliśmy ten teledysk naprawdę szybko.
Jeśli chodzi o Freedom, chciałem się sprawdzić w duecie z wokalistką. Nigdy wcześniej nie współpracowałem z wokalistką. Piosenka jest utrzymana w stylu R&B. Od razu pomyślałem o Jhené i miałem ochotę ją zaprosić. To wybredna babka, nie zaśpiewa byle czego. Na szczęście, moja piosenka przypadła jej do gustu. Potem nagraliśmy do niej klip.

November Rain wyprodukował Murda Beatz, który wcześniej pracował z Drakiem czy Migos. Jak to było, zrobić coś z nim?
On jest genialny. Wcześniej tylko pisaliśmy razem. Ale kiedy piosenka dobiła szczytu listy iTunes, właściwie od razu do mnie zadzwonił. No i musieliśmy to oblać! Praca z nim była świetna. Uważam go za bardzo utalentowanego producenta. Mam nadzieję na więcej ognistych kawałków stworzonych z nim w przyszłości.

A co z Travisem? Chciałbyś jeszcze coś z nim nagrać?
Myślę, że powinniśmy jeszcze coś razem zdziałać. Jak tylko skończę promować album, od razu wracam do studia. Będę rozmawiał z producentami i nawiązywał współpracę z tymi artystami, z którymi mam ochotę. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Masz na albumie kilka nazwisk znanych z produkowania dla Travisa - Wondagurl, Frank Dukes...
Wondagurl jest nieziemska! To co ona potrafi...ma po prostu wspaniały styl tworzenia. Zdecydowanie chciałbym jeszcze z nią pracować w przyszłości. Bardzo utalentowana producentka.

Na Antares nie zabrakło także Louisa Bella. Tego, który wyprodukował Congratulations i Rockstar dla Post Malone'a.
Louis Bello jest cholernie kasiasty. Obok Metro Boomina, to chyba najbogatszy z producentów. Gdzieś to wyczytałem. Jest chyba taka lista, może z zeszłego roku, Metro jest na pierwszym miejscu, a Louis zajmuje drugie. Jest niesamowicie utalentowany. Chyba nie ma takiego gatunku, w którym nie potrafiłby nic stworzyć. Jest bardzo muzykalny i ma świetny gust. Chcę jeszcze pracować z nim w przyszłości.

Zapowiadałeś swój album jako pełen melodyjnego rapu. Czy twoim celem było pokazanie światu, jak sprawnie łączysz pop i hip-hop w jedno?
Chyba nie do końca w tym sensie. Chciałem stworzyć coś w miejskim stylu. Codzienność i hip-hop, to dla mnie podstawa pracy. Jest tu oczywiście połączenie z popem, ale oprócz tego mamy jeszcze R&B. Moim celem zawsze było stworzenie czegoś w miejskim stylu i to się nigdy nie zmieniło.
Jeśli chodzi o same piosenki, chciałem mieć na albumie kawałki o różnym brzmieniu. To mój debiut, więc chcę, żeby ludzie wiedzieli, co mnie do niego nakręcało przez ostatnie lata. Wyszedł taki ogólny przekrój na to, czym zwykle się zajmuję jeśli chodzi o muzykę i na to, co mnie inspirowało w tworzeniu. Dość długo dłubałem przy tych utworach. Czasami już już coś miało znaleźć się na albumie, ale ostatecznie wywalałem to i wstawiałem inną piosenkę.

Na albumie są trzy piosenki w całości w języku chińskim.
Tak, Tian Di (天地) jest zupełnie po chińsku. Dwie pozostałe piosenki (Tough Pill i Hold Me Down) mają dwie wersje językowe. Chciałem zachować chińskie wersje dla moich rodaków.
Tian Di natomiast jest na płycie jedynie po mandaryńsku. Chciałem dodać odrobinę czegoś innego, a ponieważ album ukazał się na Zachodzie, jest to szansa na pokazanie ludziom, skąd pochodzę. Właśnie dlatego ten utwór ma tylko chińską wersję.
Co oznacza tytuł tej piosenki?
Niebo i Ziemia. Niebo jako szczyt. Cała piosenka opowiada o łamaniu barier, o wysiłku, jakiego to wymaga. Nie wolno przejąć się ludźmi, którzy wątpią w to, że się uda. Po prostu trzeba robić to, co się robi. Bardzo mocne, dobre przesłanie.

W November Rain śpiewasz: Mam skłonności samobójcze kiedy nie widzę się z moim Kochaniem. Czy są to myśli, które rzeczywiście przychodziły ci do głowy?
Tak, kiedy byłem młodszy. Ta piosenka jest bardzo osobista. Jedna z moich ulubionych na albumie. W okresie dojrzewania bez przerwy czułem się jak outsider, odrzutek. Była przy mnie tylko mama, dodatkowo wiecznie zajęta. W Kantonie w Chinach i w Vancouver w Kanadzie, miastach mojej młodości, w listopadzie zawsze padał ulewny deszcz. Nowy Jork to chyba kolejne z tych miast, tu też tak pada w listopadzie.
W każdym razie, takie deszczowe dni wprawiały mnie w bardzo przygnębiający nastrój. W tamtym okresie miałem też kilka nieprzyjemnych rozstań. Gdyby tej piosenki mógł posłuchać taki 15-letni, zasmucony Kris, prawdopodobnie wrzuciłby ją na swoją playlistę.

Ostatnio dość sporo mówi się o problemach psychicznych występujących pomiędzy hip-hopowcami. Jak na to patrzą Chiny? Mówi się o tym głośno? Jaki jest ich stosunek do tej sprawy w porównaniu z amerykańskim?
Czasami może się przez to zrobić nieprzyjemnie. Nie wypada za bardzo mówić na takie tematy. Kwestia kulturowa. Mam bardzo dużo młodych fanów i nieszczególnie chciałbym, żeby o czymś takim słuchali. To całkiem inna sprawa.

Czy to przejaw słabości?
Nie, raczej kwestia wychowywania dzieciaków w konkretnej kulturze. No i kwestia tego, jak odbiera takie rzeczy społeczeństwo. Ludzie większość uczuć zachowują dla siebie. Nie są za bardzo ekspresyjni.

A co myślisz o rozmowach, jakie prowadzi się na ten temat w Ameryce?
Myślę, że to zajebista kwestia. Najpiękniejszą rzeczą jaka może być jest to, gdy muzyka jest w stanie uleczyć czyjś ból, pomóc mu albo go zainspirować. To zdecydowanie jeden z najmocniejszych plusów muzyki jako zjawiska.
W twojej piosence We Alive jest taki fragment: Nadchodzę, nadchodzę, pamiętam tę drogę, byłem wtedy w domu, nie tak dawno temu, teraz jest tak jakbym ciągle był w drodze, ale chyba ludzie w domu wciąż mnie kochają. Kiedy był taki moment w twojej karierze, że chciałeś to wszystko rzucić?
Były chwile, że dopadało mnie tak ogromne zmęczenie, że chciałem się odsunąć, wycofać. Chyba zawsze, do każdego, przychodzą takie złe dni. Ale oczywiście, nie poddawałem się i parłem do przodu. Często robiłem to jedynie z myślą o fanach. Nie chciałbym ich zawieść.

Dlaczego chciałeś odejść z biznesu? Przez niepochlebne komentarze na temat twojego aktorstwa czy modelingu?
Robiłem wiele rzeczy i spotykały się one z różnym odzewem. Nigdy nie miałem nikogo, kto by mi cokolwiek ustawił po znajomości, a że wiele rzeczy robiłem jako zupełny pionier, dokonywałem praktycznie niemożliwego w Chinach. Jest masa osób, które tego nie rozumieją. Ale moi fani rozumieją. Niektórzy się zamykają i po prostu nie chcą zrozumieć, dlaczego coś robisz. Nie dbam o opinie takich ludzi na mój temat. Chcę robić rzeczy, na które mam ochotę i które sprawiają, że ja to ja. Liczę się tylko z opinią moich fanów, którzy mnie wspierają. Gdybym tak po prostu sobie poszedł w momencie, kiedy oni są dla mnie.... Nie. To zupełnie nie byłbym ja. Nie jestem taką osobą.

Wspominałeś, że kiedy jesteś w studiu, czujesz się właściwie. Opiszesz to uczucie?
Studio to dla mnie forma ucieczki. Kiedy jestem gdziekolwiek indziej, cały czas mam przy sobie telefon. Ludzie do mnie piszą, czytam rzeczy w sieci. Takie tam. W studiu natomiast jestem tylko ja i muzyka. Taka odskocznia działa naprawdę pokojowo.

Czy jacyś chińscy artyści pogratulowali ci wydania albumu?
Tak, bardzo wielu. Niedawno miałem urodziny i zasypali mnie życzeniami. Przesłuchali także mój album. Dostałem dość entuzjastyczne reakcje. Na chińskim portalu społecznościowym Weibo, wielu z nich udostępniło link do Antares.

Podzielisz się z nami jakąś wiadomością?
Jasne! Od MC HotDoga. To raper, razem ze mną zasiadał w jury programu The Rap of China. Napisał: Przede wszystkim, wszystkiego najlepszego, Kris. Po drugie, ostatnio nie jest łatwo wydać pełny album w Chinach. Nieważne co się stanie, masz moje wsparcie. Super było przeczytać coś takiego.
Wiele osób pewnie nie zrozumie, ale coś takiego naprawdę ma miejsce teraz w Chinach. Spora ilość piosenkarzy już nie wypuszcza albumów, tylko single. Czasami są to też mini-albumy zawierające trzy, cztery piosenki. Pełne albumy to coś, co nie istnieje w Chinach od długiego czasu. Ostatnie dwadzieścia lat w ogóle nie było dobre dla tamtejszego rynku muzycznego. Naprawdę spora ilość artystów zrezygnowała z wydawania albumów, bo nie ma to żadnego sensu. Nikt po prostu tego nie słucha. Promocja i miejsca do niej są właściwie zerowe. Nie da rady się utrzymać z tworzenia muzyki. Wszystko tam jest trochę popieprzone, dlatego wygląda to jak wygląda.
Tym bardziej, nikt właściwie nie zaczyna kariery od wydania pełnego albumu. Kiedy więc napisał mi coś takiego, pomyślałem tylko: Kurde, ziom, dziękuję.
___
tłumaczenie: Ulf
billboard.com

[TŁUMACZENIE] Wywiad dla amerykańskiego magazynu "Billboard"

Kris Wu o kolekcji Burberry, współpracy z Pharellem i wprowadzaniu chińskiego hip-hopu do Ameryki
Ta wszechstronnie utalentowana bestia miała bardzo owocny czas w Stanach. W 2017 roku nasz chińsko-kanadyjski artysta zagrał w filmie xXx: Reaktywacja u boku Vin Diesela. Można go również oglądać w Valerianie i Miastu Tysiąca Planet obok takich gwiazd Hollywood jak Ethan Hawke, Cara Delevingne, Clive Oven czy Rihanna. Aktorską karierę Kris z powodzeniem łączy z tworzeniem muzyki, wypuszczając chwytliwe kawałki jak Juice czy Deserve stworzony we współpracy z Travisem Scottem, co zapewnia mu stały napływ fanów w Ameryce. W czasie, kiedy hip-hop w Chinach przeżywa prawdziwy renesans za sprawą takich artystów jak chociażby Higher Brothers, Gai i jego ekipa GO$H Music czy Bohan Phoenix, Wu stara się pójść o krok dalej i wytyczyć nowy szlak wśród muzyków zdobywając popularność zarówno w swej ojczyźnie, jak i w USA.

Kris, w Chinach znany bardziej jako Wu Yifan (吴亦凡), swoją karierę zaczynał jako członek południowokoreańsko-chińskiego boysbandu EXO. Po decyzji o opuszczeniu popularnej grupy, Wu skoncentrował się na solowej ścieżce i  zaczął rozwijać swoją pasję do hip-hopu tworząc eksperymentalne kawałki oparte na futurystycznych dźwiękach, które wywindowały jego brzmienie na całkiem nowy poziom. Jeden z jego singli, B.M. został wykreowany specjalnie na potrzeby reklamy marki Burberry, a jego melodyjne brzmienie dowodzi, że Wu ma po prostu talent w robieniu zamieszania na rynku muzycznym i może zostać uznany za poważnego gracza.
Piosenka B.M. miała za zadanie zareklamować jego własną zimową kolekcję, którą stworzył pracując z tą luksusową brytyjską marką. Składająca się z 19 części, kolekcja doskonale odzwierciedla ulubiony styl 27-latka posiadając na sobie jego własne projekty rysunków oraz wersy B.M. Zamysł kolekcji jest niesamowity i pozwala nowym fanom Krisa lepiej go poznać, co przekłada się na solidny fandom, którego potrzebuje właśnie teraz, w przeddzień swojego amerykańskiego debiutu.

W przeciekawej rozmowie z Billboard, Wu, ubrany w mieszankę Burberry, AMBUSH i AMIRI z dopasowanymi Jordanami 1 OFF-WHITE na stopach, opowiedział o swojej pracy przy projekcie Burberry, o spotkaniu z Pharellem Williamsem i Dr. Dre, o swoich przemyśleniach na temat roli hip-hopu na chińskim rynku muzycznym oraz o wielu innych kwestiach.
Jak to się w ogóle stało, że stworzyłeś kolekcję dla Burberry?
Jestem ambasadorem tej marki od przeszło dwóch lat. Kocham modę i po prostu stwierdziłem, że byłoby świetnie stworzyć coś swojego na tym gruncie. Pogadałem z kim trzeba. Firma była za moim pomysłem. To się po prostu stało. Kiedy powiedzieli, Dobra, zróbmy to, odpowiedziałem Okej, zróbmy.

Jak podsumowałbyś pracę z Christopherem Bailey?
Było świetnie! To niezwykle kreatywny człowiek, bardzo otwarty na nowe pomysły. Burberry to marka z długą historią, w pewnym sensie kultowa. Kiedy ustalaliśmy szczegóły, zapytałem go wprost Jaką piosenkę widziałbyś w reklamie kampanii? Balladę, coś wolnego? A on odparł Zrób to tak, jak sam chciałbyś to zrobić. Stwórz piosenkę idealną pod siebie. A że zajmuję się hip-hopem, powiedziałem po prostu W takim razie prawdopodobnie skończy się na czymś hip-hopowym. A on tylko dorzucił Jasne, zrób tak jak tobie pasuje.

Spodobała mu się twoja piosenka?
Tak, zaraz po skończeniu nagrania wysłałem ją do niego. Dostałem odpowiedź, że jest niesamowita. To taka kreatywna, tak otwarta osobowość. Po prostu świetny koleś.
Czy taka praca z Burberry była twoim marzeniem?
No jasne! Jestem bardzo oblatany w modowych trendach. Tę markę znam bardzo dobrze i często ją noszę. Nawet moja mama ich ubóstwia. Współpraca z taką marką to zdecydowanie spełnienie marzeń. No i ogromna szansa!

Pamiętasz, jaka była pierwsza rzecz od Burberry jaką kupiłeś?
Chyba niebieski płaszcz. To był sporo lat temu. Kiedy zacząłem działać w show-biznesie, na porządnie zainteresowałem się modą. Wcześniej nie było mnie na to po prostu stać. Od razu zainteresowałem się high-fashion. Burberry wciąż pozostaje jednym z moich faworytów.

Pomówmy teraz o twojej muzyce. Jesteś pod tą samą wytwórnią co A$AP Rocky, Travis Scott czy Kanye, ale twoja twórczość jest czymś zupełnie nowym. Czy twój album będzie w języku angielskim?
Tak, prawdopodobnie. Niektóre z piosenek na pewno będą wydane w dwóch wersjach językowych. Myślę o tym, żeby zrozumieli mnie i ludzie w Chinach i osoby stąd.
Masz już obrany kierunek, w którym to pójdzie? Ogólny zamysł brzmienia?
Mam masę pomysłów. Myślę też o tym, co uważam, że naprawdę powinno się na tym albumie znaleźć. Data wydania nadchodzi. Zbieram to powoli do kupy. Myślę, że przyda się jeszcze kilka różnych kawałków. Jeśli chodzi o brzmienie, będzie to utrzymane w rytmach, jakie wybierałem do tej pory. Ludzie oczekują więcej melodyjnego rapu. Myślę, że znajdzie się tam także miejsce dla kilku stricte hip-hopowych numerów. To będzie niezła mieszanka.

Z kim dotychczas pracowałeś nad produkcją?
Bardzo wiele rzeczy do albumu nagrałem już tutaj, w Stanach. Jest kilka osób, z którymi stale współpracuję. Prawdopodobnie to oni znajdą się na krążku. Sporo robię także sam. Miałem również możliwość zobaczyć się z Pharellem, być może on także dorzuci coś na mój krążek.

Kiedy się widzieliście?
To było w Chinach na evencie "Double Eleven Day" (11. listopada).

Występowaliście razem?
Tak.
Po tym występie, Pharell miał coś dla ciebie?
Jeszcze przed nim, w L.A, tworzyliśmy coś wspólnie. Napisałem dosłownie zwrotkę piosenki, a on od razu oddzwonił i zarzucił mnie pomysłami na podkład dla niej.

Jakiego Krisa usłyszymy na albumie? Znajdzie się tam miejsce dla imprezowego Krisa? Czy pozostanie nam raczej filozoficzny Kris?
Chyba obaj się tam znajdą. Ten krążek musi przede wszystkim reprezentować mnie jako muzyka. To mój debiut dlatego mam nadzieję dać ludziom to co sprawi, że dowiedzą się kim jestem i z czym do nich przychodzę.
Co myślisz o hip-hopie na scenie muzycznej w Chinach? Jak się ma w tej chwili? Macie tam niezłą reprezentacje gatunku, chociażby Higher Brothers.
Jest zajebiście. Od ostatniego roku bardzo wiele się zmieniło w tej kwestii. Produkowałem tam program The Rap of China, to jeden z tych znanych talent show. Jego popularność bardzo szybko rosła. Bardzo wielu obiecujących raperów odkryliśmy dzięki temu programowi. Ale racja, są także takie ikony jak Higher Brothers. Teraz jest także mnóstwo zwykłych gości czy grupek, które wynoszą chiński hip-hop na zupełnie nowy poziom. Jest dobrze. Myślę, że czym więcej się takich osób pojawi, tym lepiej będzie.

Kiedy widzisz Chińczyka z dreadami i tatuażami rapującego na scenie, ludzie od razu myślą, że naśladuje on Amerykanów. Jak ty to widzisz? To rzeczywiście naśladowanie czy po prostu typowy wizerunek hip-hopowca?
Nie myślę o tym jak o naśladowaniu, imitowaniu. Myślę, że to ma po prostu związek z kulturą hip-hopu. Tak się zawsze zaczyna, od tego. Nawet ja zaczynałem od tego. Jeśli chcesz robić taką muzykę, w pewnym momencie przestawienie się na wygląd hip-hopowca jest nieunikniony. Uważam, że nie ma w tym nic złego. Świetnie, że tak robią. Świetnie, że dzieciaki starają się rozprzestrzenić ten trend na Chiny i całą Azję. Po prostu robią to dobrze.

Kiedy opowiadasz o swojej miłości do hip-hopu, często  również wymieniasz koszykówkę jako piątą najważniejszą rzecz w swoim życiu. A co jest dalej, za byciem trendsetterem, twórcą, młodym hip-hopowcem i grafitti?
Chyba moda. Ona ma ścisły związek z całą resztą.

Twoja przygoda z hip-hopem zaczęła się od Allena Iversona, tak?
Tak, obserwowałem go latami. Sposób jego bycia, styl ubioru. To mnie bardzo wkręciło i tym samym zacząłem słuchać takiej muzyki.

Niedawno chodziły słuchy, że byłeś w studiu wraz z Dr. Dre. O co chodziło?
Zostałem ambasadorem słuchawek Beats [by Dr. Dre]. Byłem też na przyjęciu Jimmy'ego Iovine'a. On również tam był i tak się poznaliśmy.

Robiliście coś w kierunku muzycznym?
Tak, ale raczej bardzo luźno. To była tylko rozmowa. Nie chciałem zajmować mu wiele czasu. Chyba dobrze się tam bawił. Po prostu się przedstawiłem

Wspominałeś niedawno o zamiarze współpracy z Joey Bada$$ i Desiignerem. Doszła ona do skutku?
Nie, to były plany. Dawne czasy, stare dzieje. Ale Joey jest fajny. Czasami z nim piszę. Nie wiem, czy kiedykolwiek nagramy coś razem, ale to spoko ziom. W sumie nie mam pojęcia, co stanie się w przyszłości.
Słyszeliśmy już B.M. i Deserve. Co chciałbyś, aby ludzie wynieśli z twojej muzyki?
Pozytywne wibracje. To jest coś, co przyda się ludziom w Chinach. To, co staram się tutaj zrobić, jak staram się reprezentować Chiny na międzynarodowym rynku, znaczy bardzo wiele dla Chińczyków. Ale mimo wszystko chcę, żeby ludzie dobrze się bawili przy mojej muzyce. Nieczęsto zdarza się, że hip-hop serwuje ktoś o azjatyckim pochodzeniu. Staram się, żeby wszystko co robię brzmiało bardzo świeżo i inaczej. Chcę mieć własne oryginalne brzmienie. Nie mam ochoty kroczyć ścieżką, którą już ktoś wydeptał.

Jaką radę dałbyś komuś z Chin bądź Amerykanowi o chińskim pochodzeniu, który chciałby cię naśladować?
Szczerze, niech robi dobrą muzykę. Po prostu. Tylko dobra muza sprawi, że to stanie się możliwe. Musisz bardzo w siebie wierzyć i mieć coś fajnego do zaśpiewania, jeśli na poważnie chcesz się przebić i zapełnić lukę na rynku. Ludzie nie wezmą cię na poważnie, jeśli jako Azjata po prostu zmałpujesz czyjś wizerunek. Nie udawaj nikogo, bądź po prostu sobą. Jeśli natomiast wywodzisz się z Azji i masz ze sobą coś swojego, coś nowego i innego, ludzie będą zachwyceni twoją odwagą i zaczną cię szanować.

To tak jak ludzie porównują Higher Brothers do Migos, chociaż w rzeczywistości mają całkiem inny styl. 
Nie mam z tym problemu. To po prostu ludzie tak sobie ich szufladkują. Tak naprawdę są przecież między nimi spore różnice. Są takie rzeczy, których nie da się imitować. To jak jakby nagle ktoś biały uznał, że chce zostać czarnym. Dlatego ja wolę po prostu być sobą. Nie chcę, żeby ludzie widzieli mnie jako czyjąś kopię. Jestem dumny ze swojego azjatyckiego pochodzenia i ze swojej muzyki. Trzeba po prostu być prawdziwym. I kierować się sercem.
___
tłumaczenie: Ulf
billboard.com